Może chcecie wiedzieć gdzie jestem? No tak... Jestem w samolocie! Nie, nie ciesze się! A dlaczego? Moi rodzice razem z Pou i Lukiem wysyłają nas na jakiś obóz. Pfff... Ja tylko podbiłam jej oko a Pou i Luki mi pomagali! No ludzie dała mi pałę za nic! Na lekcji jak czegoś nie robię to pała, jak coś zrobię to tez pała! I jak jej nie przyj... Przepraszam a więc jak jej nie uderzyć?! A co teraz robię? Kłócę się ze stewadessą (Od.Aut. Nie wiem jak się to piszę) bo dała mi kanapkę z łososiem zamiast z wędliną! Jak tak można? Dobra może trochę przesadzam... Pou śpi i co chwila mnie wali z liścia. Hahahaha ciekawe co jej się śni. Wolę nie myśleć... Czasami na zboczone sny, w sumie sama jest zboczona. Ostatnio jak jadłam banana to miała jakieś skojarzenia. Ahh te wspomnienia, ale to się stało wczoraj. To co się stało wczoraj to wspomnienie czy nie? To trochę trudne ... Spróbuję przypomnieć sobie co baba gadała na francuskim. A więc... Bla, bla, bla no na co czekasz Cam przywal mi! Jestem taka głupia! Bla, bla, bla i w ogóle blaaa... Tak i ja mam coś pamiętać? Co to, to nie. Nagle z głośników odezwał się głos, chyba pilota (Od. Aut. Nie do Tv!)
- Proszę zapiąć pasy, za chwilkę lądujemy.
Więc je zapięłam. Obudziłam Pou i Lukiego. Trochę potrząsło ale potem wylądowaliśmy. Wysiedliśmy z samolotu i staliśmy na środku szukając tabliczek z naszymi nazwiskami. Zobaczyłam! Złapałam Pou i Lukiego za bluzki i pociągnęłam w stronę dwóch mięśniaków.
- Pani Camille, Pauline i Pan Luk? - Zapytał jeden z nich.
-Eee... Tak. Ja jestem Camille. Miło mi.- Chciałam zgrywać miłą. Potem zaprowadzili nas do jakiegoś auta, zpakowali nasze bagaże do bagażnika i pojechaliśmy. Jechaliśmy tak dłuuuugoo że chciało mi się spać. W radiu była moja ulubiona piosenka Nirvana - Smells Like Teen Spirit. Nuciłam ją sobie. W końcu dojechaliśmy do jakiegoś lasu. Czekaj, lasu?! Kazali nam wyjść, zrobiliśmy to. Wzieli nasze bagaże i poszliśmy w głąb lasu. Doszliśmy do jakiegoś obozu. Na środku było duże ognisko a trochę dalej w około domki, jeden zielony, potem czerwony, niebieski i żółty. Pewnie będę w jednym z nich, ąz boję się z kim będę. Dopiero teraz zauważyłam że wszedzie jest pełno ludzi.
- Cisza! Ustawić się w rzędzie!- Krzyknęła jakaś baba. Posłusznie wykonałam to 'trudne zadanie'.- Kazdy z was dostanie bandamkę z kolorem! Każdy kolor to domek! Przy każdej bandamce jest jeden klucz!- Wrzeszczała. Straszna baba. Podeszłam do niej i wzięłam ta jakże 'piękną' bandamkę. Miałam zielony. To mój ulubiony kolor, a to znaczy że będę miała szczęście. Potem podeszła do mnie Pou.
-Hej, Pou. Jaki masz?
- Hej. Żółty a ty?- Zapytała.
- Zielony.- Skrzywiłam się.
-Luki ma czerwony. To nieźle nasz rozdzielili.- Zaśmiała się a ja z nią.
- Dzieciaki to są opiekuni każdej grupy. Po kolei zieloni - Elisabeth, żółci - Harriet, czerwoni - Lucy, niebiescy - Melanie!- Krzyczała chyba właścicielka.
- Zbiórka!- Usłyszałam z ust mojej opiekunki. Wszyscy ustawili się było tak : jakiś blondyn z żelkami, brunet z lokami, jakaś szatynka, blondynka i ja.- Niall Horan!~
- Jestem. - Burknął.
-Margaret Woods!
- Jestem. - Powiedziała pełna entuzjazmu blondynka.
- Camille Love!
- Co? Ja? Tak.. Znaczy jestem! To chyba widać nie?- Powiedziałam a chłopcy parsknęli śmiechem.
- Ugh... Harry Styles!
- Jestem, stoje tu, obecny.- Powiedział brunet z lokami. OOO Harry Loczysław Styles. Tak?
- Sue Mondes!-
- Jeeeeesseeem bejbee.- Powiedziała szatynka chwiejąc się, a wszyscy zaśmali się.
- Dziecko co ty brałaś? - Zapytała Elisabeth.
- Jaaaaa? Niccc, tylkoo jeeddnnaaa sstawwkkaa.- Powiedziała jąkąjąc się.
- Idziemy do pielęgniarki a wy - wstzaał na nas- do domku.- Krzyknęła. Weszliśmy i otworzyłam szeroko oczy. To było obżydliwe! Wszędzie papireki do jedzeniu, kurz i jakieś wymioty pod szafka. Fuuuuu. Było pięć łóżek ale ja chyba wybiorę śpiwór.
- Nie wiem jak wy ale ja śpię w śpiworze.- Powiedziałam a wszyscy przytaknęli. Porozsuwaliśmy łóżka pod ścianę i rozłożyliśmy się. - Ej! Ludzie może się zapoznamy? Co powiecie na butelkę pytań?- Zaproponowałam. Wszyscy pokiwali głową na tak. Usiedliśmy w kółku. Piersza ja kręciłam. Wypadło na blondyna, dałam mu przezwisko żelek.
- Opowiec coś o sobie żelku.- Powiedziałam.
-Ej! Czemu żelek?- Zapytał.
- Ja tu zadaje pytania żelek!- Powiedziałam na co reszta się zaśmiała.
- Ok. Mam na imię nie żelek tylko Niall. Jestem z Irlandii i lubię spiewac i grac na gitarze i teraz ja kręcę.- Powiedział. Wypadło na mnie.
- Dobra, cicho już mówię. Chwilka, momęcik. Ooo juz wiem mam na imię Camille Love. Mam 16 lat, bata i siostrę. - Poweidziałam.- Kręcę!- Krzyknęłam. Wypadło na Loczysława. - Teraz ty Loczuś.
- Emm... Loczuś? Dobra jestem Harry Styles i ... Lubię... KOTY!- Wrzasnął.- Kręcę.- Powiedział. Wypadł na blodynę.
- Więc jestem Margaret. Lubie zakupy i make up. Jestem z Grecji i lubie też koty. - Powiedziała i zatrzepotała żęsami a ja wybuchłam nie pochamowanym śmiechem.
_________________________________________________________________________________
Wieem że krótke ale następne bedzie dłuższe.
~Pozdrawiam Ver < 3
PS. Czekam na komętarze ;3